Daleka droga

 

Dwóch rycerzy i dwóch doskonałych mistrzów walki – husar i samuraj… niekwestionowane legendy, na które teraz patrzymy z nieukrywanym podziwem i lękiem. Mężczyźni twardzi jak skała albo, jak stal oręża dzierżonego w rękach. I chociaż zrodziły ich dwa inne światy, różna kultura, historia i tradycje, to potem wspólnie i niezależnie od siebie, zostali wyniesieni na szczyty sławy bojowej swoich czasów. Czy to możliwe, żeby się kiedykolwiek spotkali?… W mojej nowej powieści – „Daleka droga”, wszystko jest i będzie możliwe! Niekwestionowani herosi tamtych dni nie raz skrzyżują szable! Czytając o ich przygodach, będziesz się mógł przekonać Drogi Czytelniku, czy zwrócą legendarne ostrza przeciw sobie, czy też będą się wspierać, chroniąc życie swoje i przyjaciół.

Z przyjemnością zapraszam Was do lektury! Wartka akcja powieści zabierze Cię Czytelniku w świat odległych czasów, kiedy to honor i oddanie sprawie było dla wielu celem w życiu, a nawet cechami cenionymi wyżej – ponad swoje życie. Były to czasy, kiedy przyjaźń i nienawiść trwały aż po grób, a mistrzowie walki na miecze, to twardzi i bezwzględni dla wroga wojownicy, którzy jednocześnie potrafili gorąco kochać. Grupa ludzi z różnych kultur, różnych ras, którzy wierzyli w swoich Bogów. A jednak, mimo tych  sprzeczności i  dziwnych zwyczajów, potrafili się zjednoczyć we wspólnym celu dla jednego, żeby ruszyć w drogę. Daleką drogę!…

Zapraszam!

Ps. Książkę można kupić za pośrednictwem wydawnictwa Ridero albo w księgarniach internetowych.

Opublikowano Moje powieści, Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Słodkie, słone, gorzkie

Jak to mówią: lepiej późno, niż wcale! Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że nie powiadomiłem o fakcie wydania mojej kolejnej powieści! Muszę naprawić to niedopatrzenie i poinformować, co wydałem i gdzie można jeszcze nabyć egzemplarz. 

Zapewne niektórzy z Was czytali na moim blogu  fragment pod tytułem „Garnek”. Otóż to opowiadanie, to jest właśnie niewielka część całości, wydanej pod tytułem:

„Słodkie, słone, gorzkie”. 

Książkę wydałem nakładem wydawnictwa Ridero i tam można ją nabyć w formie elektronicznej i papierowej. Ponadto powieść jest dostępna w różnych internetowych witrynach wydawniczych, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę tytuł.

Poniżej przedstawiam widok okładki.

slodkie slone gorzkie_WYBRANA

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Spotkanie w lesie.

Przedstawiam malutki fragment mojej nowej powieści. Będzie to historia  opisująca niezwykłe przygody polskich żołnierzy – towarzyszy broni sławnego  husarskiego pocztu, którzy z różnych powodów, a przede wszystkim dla chwały króla i korony polskiej, podjęli się karkołomnej wyprawy w nieznane i dzikie ostępy dalekiej Azji. Opowieść zaczyna się w czasie, kiedy hetman Żółkiewski zdobywa Moskwę, a kończy… Może nie będę zdradzać wszystkich tajemnic. Dodam jedynie, że planuję zamknąć całość  przygód porucznika Groszkiewicza i jego kompanów w trzech tomach. Poniżej fragment pierwszego rozdziału.

PS. Tekst nie jest jeszcze poddany korekcie.


… ” Konie szły wolno leśnym duktem, stąpając cicho po grubej warstwie bukowych liści. Jeźdźcy, widać zmęczeni długą drogą, drzemali w siodłach. Opuszczone głowy kiwały się rytmicznie w takt wolno stawianych końskich kopyt. W mrocznym jesiennym lesie panowała zupełna cisza. I gdyby nie ciche parsknięcia, dobywające się od czasu do czasu z buchających parą chrap, nikt nawet by się nie domyślił, że drogą ciągnie mały  oddział zbrojnych. Jednak myliłby się ten, kto by pomyślał, że przejazd odbywał się zupełnie bezwiednie, bowiem gromada była pilnie obserwowana. 

Czyjeś czujne oczy już od jakiegoś czasu nie spuszczały wzroku z żołnierzy. Wykorzystując znajomość terenu i rosnące co jakiś czas kępy cisów bądź jałowca, nisko pochylona krępa postać podążała w ślad za cichym pochodem. Czasem nawet wyprzedzała kawalkadę, biegnąc do przodu i przewidując, którędy pojadą zbrojni. Nie było to łatwe zadanie, bo nie dość, że osoba musiała się ukrywać przed wzrokiem jadących, to jeszcze taszczyła ze sobą dwa upolowane zające. 

Wreszcie, kiedy tajemniczy obserwator wyprzedził znacznie grupę, zaraz zaległ za wielkim kopcem mrowiska. Tam zdjął z głowy grubą futrzaną czapę i otarł spocone czoło. Spod czapki wysypały się złote loki włosów. Rękawem skórzanej kurtki otarł zwisający z nosa smark. Potem odłożył na bok zające i poprawił, tkwiący na plecach, łuk z kołczanem. 

Okazało się, że przejazd wojska obserwował szczupłej budowy kilkunastoletni chłopiec. Kiedy chwilę odsapnął, wyjął zza pazuchy nadgryzione jabłko i cicho ugryzł kawałek, chowając resztę z powrotem pod kurtkę. Wolno żuł miąższ owocu, patrząc uważnie w stronę skąd mieli nadjechać żołnierze. Kiedy ich wreszcie dostrzegł, przywarł mocniej do mchu i tak przyczajony, dalej uważnie obserwował z ukrycia niemy pochód. 

Czytaj dalej

Opublikowano Fragment powieści, Opowiadania | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz